A LICZY ZMARSZCZKI LUSTRA

A wybrzmiewa latami

Rzezbionymi

Na jej twarzy i jak stara lampa

Mysli o spoczynku gdzies w kacie

Nad potokiem w kregu znajomych

Liter

A to stara kobieta jak okrutny sierpień

Wspomina zapadla wioske gdzie juz

Sypie sie jesień alfabetow

Brzozy naleza juz do przodkow

A ja rozsypuje sie w piasek

Jak pies wiernie tulacy sie do

Pajeczyny zycia

A to wszystko przed lustrem jak zajac

Jeczy skrzydlami lat

Spiewa pokotem traw

I burzy porzadek napietych policzkow

Tak to ja

A

Tak to ty

– A

 

W A JEST ZAGIEL CALUJACY WIATR…

A nieco zdziwiona czuloscia powietrza

Obserwuje nadchodzacy podmuch

Pytajnika co sie otwiera w zoltych

Zakamarkach portu Syros

A tylko to co widac w tloku

Snow jest chocby w przyblizeniu

Droga mrowki rzeka innych glosow

Migajacych usmiechami malej a

Jechalem w pociagu po brzegi

Wyslanym stukotem cichutkich

Wstrzasow jak matka kolyszaca

Kaszel swego dziecka

Troskliwie nabrala nowonarodzona

A oraz nutki budzacego sie zycia

Pomyslala – wszystko jest w A

Nawet zagiel calujacy wiatr

Zatem jestem sama

W obliczu A

 

NICZEGO NIE PODEJMUJEMY BEZ JEGO PRZYZWOLENIA. JESLI SIE MYLI, TO ZNACZY, ZE GO NIE ZROZUMIELISMY

Tak medytowal Edmond Jabes. Trudne zdanie do przemyslenia. Bo czy gdy grzeszymy i popelniamy zlo, dzieje sie to takze za Jego przyzwoleniem? Byc moze nie rozumiemy Go, gdy grzeszymy, lecz On z pewnoscia przewidzial nasz upadek, choc mozna takze doswiadczyc Jego milosci oraz milosci do Niego poprzez zlo. Zatem bylby On poza dobrem i zlem, jak by powiedzial Nietzsche, a nie tylko czysta miloscia – jak ucza madrzy teologowie. Dlaczego wiec mielibysmy wybierac dobro, skoro wszystkie drogi moga prowadzic do Niego? A dlaczego powiedzial: „Nie zabijaj!” i zada jednoczesnie posluszenstwa az do smierci? Czy w tym miesci sie zadanie przekroczenia zla w pewnej absolutnosci podporzadkowania sie dobru? Niepojety czy absurdalny? Madry czy pusty jak swiat, ktory stworzyl? Zeslal objawienie, ktore ma tyle sensow, ile mysli, a z pewnoscia wiecej niz moga pomiescic wszystkie biblioteki swiata, i jednoczesnie tak proste, jak niemozliwosc sprostania mu. Jesli jest nieomylny, to dlatego, ze wypowiedzial wszystko, co mozna powiedziec, a my chcac Go zrozumiec, tak naprawde szukamy tylko siebie, starajac sie pojac pustke, ktora nas otacza, zadajac pytania i bez ustanku czytajac swiat.

OTWIERACZ DO BUTELEK

Dostalem go od pewnych dunskich nauczycieli, ktorzy przed laty przyjechali do Krakowa, by odwiedzic wraz z grupa uczniow szkole, gdzie uczylem. Wymienilismy prezenty, porozmawialismy i rozstalismy sie. Jest on zrobiony z metalowych drutow pokrytych niklem i posiada niewielka kulke, ktora jest zupelnie zbednym dodatkiem, sluzacym tylko czystej rozrywce albo medytacji nad otwieraniem wszystkiego, co zakryte. Ciekawosc jest chyba moim pierwszym impulsem, gdy mysle o zagadce otwieracza do butelek. Czy wszystko da sie poznac? Czy nauki tajemne sa naprawde takie tajemnicze, jak sie wydaje? Pewnie oswiecony powiedzialby, ze wszystko jest dane, a otwieracz niczego nie otwiera, co oczywiscie nie oznacza, ze nie otwieramy Ksiegi i nie zastanawiamy sie nad samym sensem otwierania.