JAMES JOYCE, FINNEGANS WAKE / FINNEGANOW TREN – KONIEC I POCZATEK

A way a lone a last a loved a long the / riverrum, past Eve and Adam’s, from swerve of shore to bend of bay, brings us by a commodius vicus of recirculation back to Howth Castle and Environs. // Ach w dal a lad a los a lot a cel gdzie / rzekibrzeg, postephujac od Ewy i Adama, od wybrzeza do zakola zatoki, zanosi nas znow przez commodius vicus recyrkulacji pod Howth Castle i Ekolice.

 

Przel. Krzysztof Bartnicki, Korporacja Ha!art, Krakow 2012

 

ROCZNICA

Wlasnie przed chwila zadzwonil do mnie Arto, czyli moj kolega z lawy szkolnej, ktory jest dziennikarzem w TVP. Marzyl kiedys, by wyrwac sie z polskiego piekielka, co mu sie w jakis sposob udalo, bo wylosowal zielona karte, umozliwiajaca mu legalny pobyt i prace w Ameryce. Wrocil jednak po paru latach, by ukonczyc studia i obronic dyplom na UJ oraz robic w Polsce to, co naprawde lubi, a czego nie mogl zrealizowac w
Stanach. Dzis chodzi mu o program o stanie wojennym, w ktorym chce zamiescic moja krotka wypowiedz. Powiedzialem mu natychmiast, ze mam to wszystko w d…, bedac swiadom, ze to temat do wykorzystania w obecnej propagandzie i obrosly swoja wlasna nowomowa, ktora z natury rzeczy jest odmiana ideologii i mieszanka frazesow z mitologii narodowej. Jednak po chwili wahania zdecydowalem sie napisac pare slow, bo przeciez nie ma zadnych przeszkod po temu, by okreslic sie takze w stosunku do wlasnej biografii. Prawde mowiac, jak wiekszosc Polakow, w tym dzialaczy owczesnej „S”, wprowadzenie przez gen. Jaruzelskiego stanu wojennego przespalem w lozku. W moim przypadku bylo ono umieszczone na stryszku pewnej kamienicy w centrum Krakowa, gdzie bylo zimno jak cholera, bo zima byla nadzwyczaj ostra. Pamietam ten szok w niedziele rano, gdy w radio i TV nadawano tylko muzyke powazna i komunikaty WRON-y oraz gdy wszyscy wokol nasluchiwali wiadomosci z Wolnej Europy.  To sa tylko pewne fakty, ale co z moimi przezyciami? Bylem wowczas studentem pierwszego roku teatrologii na szacownej krakowskiej Almae Matris, a do polityki mialem stosunek filozoficzny, to znaczy nie bylem czlonkiem ani SZSP, ani NZS, chociaz cale spoleczenstwo, w tym moja rodzina, bardzo sie wtedy spolaryzowalo i upolitycznilo. Szczerze mowiac, nie znalem sie na uprawianiu polityki. Pamietam m. in. pozniejsze epizody, gdy dzialacze NZS zdawali egzaminy przy pomocy profesorow, ktorzy uprzedzali ich o tresci pytan egzaminacyjnych, co budzilo we mnie naowczas tylko zdziwienie, i moj wczesniejszy pobyt w areszcie na Mogilskiej po zatrzymaniu mnie i przyszlego szwagra przed owczesna Huta im. Lenina, gdy zawozilismy strajkujacym hutnikom lekarstwa. Juz w samochodzie zomowcy sciagneli nam okulary i dla zasady, bez specjalnych emocji ani zaangazowania, spalowali po glowie i plecach. Potem spedzilem, majac w tym czasie wysoka goraczke i spuchniete gardlo z powodu anginy, 48 godzin w areszcie, bez zadnej pomocy medycznej i  kontaktu z rodzina. Mozna zapytac, dlaczego mnie tam trzymano, skoro nie bylem dzialaczem politycznym, a interesowal mnie bardziej Platon, Arystoteles oraz modna owczesnie, lansowana przez ks. Jozefa Tischnera, filozofia dialogu? Odpowiedz jest prosta. Oficer SB, ktory wzywal mnie na przesluchania co godzine, takze w nocy, chcial zebym zostal wspolpracownikiem sluzb PRL. Dlaczego wlasnie ja? Tego nie wiem. Pamietam tylko jego skladane propozycje ulatwienia kariery naukowej i swoj wstrzas moralny. Gdy nic z tego nie wyszlo i po zdecydowaniu przeze mnie, ze rozmowa z pewnymi filozofami jest ciekawsza niz dyskusja z funkcjonariuszami SB, wypuszczono mnie i Leszka, bo tak mial na imie moj towarzysz, ktory w zadnym wypadku nie byl towarzyszem w znaczeniu czlonka partii komunistycznej, do domow, gdzie czekaly na nas zrozpaczone rodziny. Zaraz po opuszczeniu aresztu zaatakowal mnie pewien pijany wojak. Pamietam jak dzis jego zaczepke: Studencik, studencik, ma chuja jak precik! i swoj lek przed pobiciem, takze ucieczke do domu, ktory na szczescie byl juz blisko. Dzis patrze na ten okres z dystansem, bo wazniejsza jest dla mnie piekna fraza poetycka i mysl Platona od rozpamietywania i niesienia sztandarow.

JOSIF BRODSKI – ODGLOS PRZYPLYWU

Prawdziwe biografie poetow sa jak biografie ptakow – niemal identyczne: cala istotna prawda zawiera się w brzmieniu ich glosu. Biografia poety zapisana jest w jego samogłoskach i społgloskach. W jego rytmach, rymach i metaforach. Zaswiadczając o cudzie zycia dzielo poety jest zawsze w pewnym sensie ewangelia, ktorej wersety samego autora bardziej nawracaja niż jego czytelnikow.

 

Ze wstepu do: Derek Walcott, Mapa Nowego Swiata. Wiersze wybrane, przel. A. Pokojska, Znak, Krakow 2008