O POSTAWIE WYPROSTOWANEJ

Zbigniew Herbert uczyl nas wlasciwie sztuki ogladania swiata, w ktorym zyjemy. Zatem – jak mysle – polega ona na tym, by nie zamykac oczu, nie pochylac glowy przed swinstwem ani patrzec z gory na bliznich. Bo sposob utrzymywania w rownowadze zmyslu wzroku jest jednoczesnie filozofia mowienia, a takze pisania o wszystkim, co lezy nam na sercu. Jest takze nakazem, by nie milczec, po to by podroz w wagonie drugiej klasy pociagu zwanym Polska, ktora przypadla mi w udziale, nie stala sie ponizeniem ani dla mnie, ani dla wspolpasazerow, z ktorymi przyszlo mi sie spotkac. Wiele idei trudno zrealizowac, te jednak nalezy przyjac, bo jest podstawa dla pozostalych.

 

 

MOWA PROSTA: NIE-TAK

Jak mi milo w tym grajdolku! Slucham jego brzeczenia/bekania/mowieniakazan/przemow-niemow i mysle o tym, jak tu nie myslec, a jednoczesnie byc poza soba w jakims innym stanie podswiadomosci, ktory bylby gdzies tam w gorze, tzn. nigdzie. Widze, co wszyscy i tak widza, mowie, co wszyscy wiedza, czyli jest to filozofia i literatura, zatem sos do sprzedania z przyprawami lub bez, na pewno pozbawiony srodkow znieczulajacych. Pisanie to kakofonia, mowienie to rzezenie, a alfabet to wyciskacz slow. Chociaz pora juz konczyc, jednak nie wykrztusze zadnej puenty. Niczego nie potwierdzam, niczemu nie zaprzeczam. Tak, to slychac, to widac, to … ja. Rozmowa jako proces, czyli walka, by nie zasnac.

ODZYSKAC UTRACONY CZAS

Haruki Murakami, 1Q84, przel. z japonskiego Anna Zielinska-Elliott,

 t. 1-3, WWL Muza S.A., Warszawa 2010-11

 

Ostatnia powiesc Haruki Murakamiego 1Q84, podbila serca czytelnikow i wzbudzila podziw wiekszosci krytykow literackich na calym swiecie. Dlatego i ja postanowilem przeczytac to trzytomowe dzielo zachecony m.in.  tym, ze nasze wydawnictwa od jakiegos czasu oferuja polskim miłośnikom literatury nowosci swiatowe tuz po ich premierach. Czasem, niestety, zdarza sie, ze szybkosc procesu produkcji ksiazki nie idzie w parze ze starannoscia jezykowa. Tak jest i w tym wypadku, gdyz, mimo ze 1Q84 zostal graficznie wydany w sposob atrakcyjny, zbyt wiele jest w tlumaczeniu bledow jezykowych, ktore bardziej wymagajacemu czytelnikowi psuja smak lektury tej naprawde interesujacej i ambitnej powiesci. Nie obciaza to jednak autora, lecz tlumacza i wydawnictwo Muza, ktoremu skadinad nalezy sie wdziecznosc za udostepnianie polskiej publicznosci literackiej wartosciowych dziel powstalych na antypodach.

Nie dziwie sie, ze 1Q84 osiagnal tak astronomiczne naklady na calym swiecie. Jest w nim bowiem wszystko, co czytelnik wspolczesny lubi. Zagadkowosc (np. juz tytul w sposob budzacy zainteresowanie nawiazuje do powiesci George’a Orwella 1984), sensacja i watki kryminalne (falszerstwo i intrygi w celu zdobycia nagrody za debiut ksiazkowy, morderstwa,porwania), milosc, ktora laczy glownych bohaterow, seks, tajemnicze zdarzenia, liczne nawiazania do dziel kultury literackiej i muzycznej, ktore staly sie nieomal obowiazkiem kazdego szanujacego sie pisarza, i wreszcie szczesliwe zakonczenie. Z pozoru moglaby to byc powiesc popularna, ktorej nie nalezaloby poswiecac wiele uwagi. Jednak Haruki Murakami to pisarz cala geba i tworzy rzecz, ktora podoba sie zwyklym czytelnikom i znawcom dzieki niebanalnemu sposobowi narracji przedstawiajacej swiat poprzez rownolegle opowiesci o bohaterach i fantastycznej fabule, zainspirowanej Niekonczaca sie historia Michaela Endego, w ktorej bohaterowie wchodza do swiata niezwyklej powiesci w powiesci.

Jednak nalezy przyznac racje, chocby tylko czesciowo, i malkontentom. Wydaje mi sie, ze charakterystyczne dla efektow muzycznych powtorzenia motywow fabularnych sa zbyt czeste i nie zawsze wnosza nowe elementy do swiata przedstawionego. Podoba mi sie natomiast chwyt powtorzen jezykowych tytulow w tekscie narracji, nadaje to dodatkowych wartosci poetyckich powiesci. Nie zawsze potrzebne jest dookreslanie opisow i powtarzanie informacji, o ktorych czytelnik dowiaduje sie kilka stron wczesniej lub moze sie domyslic, np. wykorzystywanie ducha inkasenta telewizyjnego abonamentu dodaje grozy i niepewnosci narracji, jednak powtarzanie tego chwytu i tlumaczenie go sprawia, ze czytelnik czuje sie traktowany jak idiota.

Polaczenie realizmu i swiata fantasy jest ciekawe, choc mnie bardziej podobaly sie elementy realistyczne. Sa napisane z prawdziwym nerwem i trzymaja w napieciu czytelnika, jak np. morderstwa popelnione przez Aomame czy Tamaru. Watek milosny czasem wydaje sie szkicowany, prosty i zbyt sentymentalny, brak mu prawdopodobienstwa. Te wade posiadaja takze bohaterowie, np. bodyguard i morderca Tamaru zadziwia niezwykla znajomoscia filozofii. Calosc wydaje sie przeciez interesujaca mimo pewnych brakow, ktore chyba wynikaja z pospiechu. Przeciez aluzje do wielu dziel literackich sa mechaniczne, np. do Orwellowskiego Roku 1984, ktory nie odgrywa zadnej roli kompozycyjnej i pozostaje elementem niewykorzystanym przez autora.

Pokusmy sie po tej krotkiej analizie takze i o interpretacje. Zatem o czym opowiada powiesc 1Q84? Calosc jest proba ukazania watku milosnego i jego rozwiniecia w czasie. To wlasnie milosc dwojga bohaterow, Aomame i Tengo, pokonywanie przeszkod na drodze do ponownego spotkania po dwudziestu latach na przekor trudnosciom istniejacym w nowym fantastycznym swiecie, w ktorym sie przypadkowo znalezli, nadaje sens ich dzialaniom i w pelni uzasadnia przywolanie powiesci Marcela Prousta W poszukiwaniu straconego czasu, bedacej podstawowym punktem odniesienia dla wszelkich rozwazan o czasie powiesciowym. Haruki Murakami raczej nie odkrywa nowych interpretacji tego tematu, sam motyw milosci, choc potraktowany sentymentalnie jest jakby postmodernistycznym elementem gry powtorzen, ktore mozna dostrzec na wielu poziomach tej powiesci. Autor zdaje sie po prostu mowic: znacie to? Wiec posluchajcie. A czytelnik kupuje to z przyjemnoscia.

SAMOOBRONA

to nie tylko rodzaj techniki walki, ktora mozna uprawiac, by w sytuacji zagrozenia dac nauczke groznemu napastnikowi. To takze nazwa jakze ongis wplywowej partii politycznej, ktora szermujac sloganami koniecznosci poprawy bytu rolnikow i nie przebierajac w srodkach, a nawet lamiac prawo, doszla do wladzy. Mysle o niej m.in. w kategoriach pewnego sposobu myslenia o zyciu spolecznym, ktory jest w Polsce obecny. Jako przyklad do rozwazan nad tym problemem podam uzywanie przez dzialaczy Samoobrony bialoczerwonych krawatow, ktore nie sluza tylko jako elegancki dodatek do ubioru, lecz takze znak, okreslajacy przemyslana strategie retoryczna, ktora ma na celu przekonanie elektoratu o slusznosci zarowno celow politycznych, jak sposobow ich realizacji przez to ugrupowanie. Zwrocmy uwage na symbolike kulturowa polskich barw narodowych. Kolor bialy odnosi sie do cenionych przez spoleczenstwo wartosci, ktore kojarza sie z niewinnoscia i czystoscia moralna oraz duchowa; kolor czerwony – przelana krew, czesto w ofierze za idee, ktore uznaje sie za szczegolnie cenne. Nieprzypadkowo zatem tworcy polskich symboli panstwowych odwolywali sie do tych znaczen kulturowych, a takze – jak mysle – zarowno politycy, jak i dzialacze zwiazkowi oraz inne grupy spoleczne, wykorzystuja obecnie symbolike barw, jakie ze soba niosa polskie godlo i flaga, do realizacji i usprawiedliwienia doraznych celow propagandowych (i nie tylko). Uzywanie wymienionych symboli interesuje mnie przede wszystkim nie tyle w odniesieniu do Andrzeja Leppera i jego kolegow (bo o nich powiedziano juz wszystko), ile jako charakterystyka sposobu dzialania ich zwolennikow oraz innych grup spolecznych, ktore sie z nimi identyfikuja. Mozna go okreslic nastepujaco: istotne sa przede wszystkim wlasne korzysci ekonomiczne, ideologiczne i interes polityczny; inni sa be, a my walczymy o sluszna sprawe, jakakolwiek by ona nie byla!