ONTOLOGIA CHAMA

ONTOLOGIA CHAMA

Wielbiciele Slawomira Mrozka doskonale sa zaznajomieni z zagadnieniem, ktore tu chce podjac w odmiennej perspektywie i w innym jezyku. Z chamem kazdy z nas, jak mysle, mial do czynienia, lecz nie wszyscy rozumieja to zjawisko z perspektywy filozoficznej, dlatego chcialbym tu naszkicowac za pomoca kilku metafor jego aspekt ontologiczny. Z pewnoscia umiemy rozpoznac w bezposrednim kontakcie ten rodzaj istoty ludzkiej, ktorej wystarcza wygodne zamieszkiwanie we wspolnym domostwie powszechnosci bycia, ktory traktuje niejako w sposob bezrefleksyjny jako naturalna przypadlosc wszelkiego istnienia. Filozof wie, ze bycie jest problemem zadanym umyslowi i zastanawia sie nad nim widzac wielosc drog, ktore moga prowadzic go do celu, jakim jest rozumienie wlasnej egzystencji, w tym rowniez taka, ktora polega na zadaniu sobie finezyjnego pytania, czy pewna oczywistosc bycia w okreslonym w sposob konwencjonalny modus vivendi nie prowadzi do wniosku, ze nalezaloby go zakwestionowac i – w konsekwencji – odmowic zaistnienia w pewnych regulach, ktore nim rzadza. Cham czyni wrecz odwrotnie. Majac doswiadczenie tylko jednej z wielu form bycia, w ktorej skutecznie funkcjonuje (tzn. w chlewie, co nalezy rozumiec jako pewna metafore egzystencjalna), uwaza, ze ma ona charakter uniwersalny i chce ja narzucic bliznim przemoca, nie biorac pod uwage tego, ze inni, majacy problemy z akceptacja konwencjonalnie ujetej oczywistosci swojego sposobu istnienia, bynajmniej tego nie pragna. Co w takim razie poczac z chamem? Wydaje sie, ze w tym miejscu nalezy przejsc od rozwazan natury teoretycznej do uprawiania filozofii w jej aspekcie praktycznym. Biorac pod uwage ontyczna niemozliwosc przeniesienia chama w inny wymiar bycia, nalezy zostawic go w jego umilowanym chlewie, dajac mu kopniaka w dupe, bo tylko taki jezyk rozumie!

PISANIE JAKO UWODZENIE

PISANIE JAKO UWODZENIE

Teza, ktora chcialbym przedstawic, poraza swoja oczywistoscia, lecz jej opisanie w sposob jasny i klarowny, a jednoczesnie zgodny z sama natura tematu, wydaje mi sie po prostu niemozliwe. Jakze bowiem wytlumaczyc komus, komu sie nigdy nie udalo poderwac zadnej laski, na czym to wszystko polega, natomiast ci, ktorzy ciesza sie z udanego seksu, nie wiedza, jak do niego dochodzi. Pewnie mozna by o to zapytac seksuologow, lecz nie wiem, czy oni nie opowiedzieliby tylko o kilku sprawdzonych chwytach, ktorych rozumienie moze byc zaledwie wskazowka dla poczatkujacego adepta sztuki uwodzenia, lecz ich umiejetne i – co najwazniejsze – skuteczne stosowanie, wymyka sie wszelkiemu racjonalnemu opisowi. Podobne zjawisko mozna dostrzec w uprawianiu dyskursu literackiego przynoszacego rozkosz analogiczna do erotycznej, zarowno poecie, jak i czytelnikowi. Szczerze mowiac, lubie te gre o niejasnych regulach, w ktorej chodzi o to, by bawic sie nimi samymi, a takze oczekiwaniem na nadejscie i jednoczesnie odsuwanie w nieskonczonosc samego orgazmu. Poeta ma swiadomosc technik, ktore stosuje z calkowita premedytacja, czytelnik – z pewnoscia wie, ze zaciekawienie jest poczatkiem nieoczekiwanej przygody, ktorej zrodlem przyjemnosci jest niezwykle uzycie znakow jezykowych. Gdy w sercu odbiorcy zaiskrzy sie jakies uczucie, ktore porwie go do przyjecia zaproszenia na randke, by wyprobowac mozliwosci otwierajace sie przed nim w kontakcie z interesujacym go z niejasnych powodow tekstem literackim, juz wpada w pulapke, co w sposob paradoksalny, staje sie wspolnym zwyciestwem estetycznym jego samego, jak i poety.

 

POSLANNICTWO SYLAB

POSLANNICTWO SYLAB

Poranek rozpoczal podroz skapana rosa  jak ciemnoscia pytania. Plyne nim z Elizu, towarzyszem broni, zamienionym w skorpiona, gdy jego trucizna obmyla mi wzrok, oddany mnie, tobie, a wtedy wszystko stalo sie lisciem zieleni. Poranek jest, Elizu, jak przebudzenie do zadawania ciemnosci, po ktorej chodze jak po obrzezach chmury, to tylko papierowy dzien, to tylko stukot snu.

 To strona pytania, tego, ktore karmi sie skora i szeptem klawiatury, jadem pisma. Jestes mi swiadkiem, Elizu, moj nieobecny bracie, sluchajacy marzenia, o ktorym milczala wiosna tego roku, gdy przyszedlem na swiat tylko po to, by chwycic dlonia ciemnosc ksiegi. Tak, zatem zdarza sie. Koncze budowac zamek z deszczu, ale on – jak zawsze -budzi sie do cienia, by zamknac mnie za kratami slow.

(„Juz noc. Pytanie sciemnia sie ksiega”.

Tak, pamietam. To Staszek, to jego glos, zapisany w ksiedze.)

Wszystko  zawarte w pytaniu, jest otwarciem, na lodyge paproci, kielich lilii, trucizne, podana w koronie snu.

Elizu, piszesz otwarcie swiata, otwarcie litery, ktora stawiasz cierpliwie ruchem dloni.

Piszesz.

Slucham.

Slucham zaokraglenia glosu, miekkosci spojrzenia, troski o pismo i jego odwrotnosc, czyli rdze pamieci. To ona jest zyciem ponad uplywem czasu, odciskiem nieobecnych slow. Pamiec pisma, czyli droga pytania ponad ciemnoscia i zranieniem. Dokad? Do konca stronicy, pograzonej w pragnieniu odlotu, do zycia? Do mysli, ktora chce tylko zatrzymac obraz nocy, uscisku klawiszy, ciepla ekranu?

Te znaki to pytania, by natrudzic sie zadawaniem drogi, trudu wedrowki, przez gory, przez bezdroza zranionych stop, ciemnosci, karmiacej sie cisza gleboka jak brak odpowiedzi.

Dlaczego mowisz tylko pytaniem? Dlaczego odpowiadasz tylko zamknieciem oczu? Dlaczego masz czarny jezyk?

To twoje pytanie, twoje oczy, twoj jezyk. Elizu, te droge bedziemy przemierzac osobno. Zakonczymy ja o innym czasie, w odrebnym spojrzeniu na pieszczote stronic. Tak sie zdarza, tak byc musi.

Marku, dlaczego nie sluchasz? Dlaczego nie masz sily odpowiedziec czerwienia stronicy, na ktorej pracowicie kladziesz swoje zycie?

Elizu, ide tam, gdzie cie nie ma.

 

 

POLSKI PRZEMYSL PORNO

POLSKI PRZEMYSL PORNO

nie jest lubiany wsrod polskich konsumentow produktow drobnomieszczanskiej wyobrazni zakazanych w tzw. kulturze oficjalnej. Czy dzieje sie tak dlatego, ze dopiero raczkuje i brak mu zastrzyku w postaci kapitalu zagranicznego? Wydaje mi sie, ze chodzi tu o cos innego. Polski widz z pewnoscia jest patriota, wiec chcialby ogladac seks w lokalnej ikonosferze, dlatego nie wystarczy mu tylko prosta fabula, ktorej tematyka zostala zaczerpnieta z realiow zycia codziennego, ktore jako takie przeciez istnieja w swiadomosci widza przede wszystkim dzieki mediom. Zatem takie tematy, jak poszukiwanie pracy, impreza w osrodku wypoczynkowym oraz bohaterki, ktore znamy z imienin i popijaw towarzyskich (mamuski, laski o swojsko brzmiacych imionach) i maja w zamierzeniu producentow polskich pornosow stanowic przeciwwage dla konkurencji amerykanskiej, francuskiej czy skandynawskiej, ktora zdominowala rynek wyobrazen o sposobie przedstawiania tematyki tej odmiany tabu kulturowego, do jakiej nalezy z pewnoscia seks, okazuja sie niewystarczajace. Prawdopodobnie dlatego ze, podobnie jak kazda inna dziedzina aktywnosci, pornobiznes wymaga profesjonalizmu w podejsciu do procesu wytwarzania, jak i marketingu, opartym na bardzo dobrej znajomosci potrzeb odbiorcy. Tymczasem oferuje mu sie celem zaspakajania przyjemnosci erotycznych  produkt amatorski. Aktorki sa pozbawione seksapilu i umiejetnosci aktorskich, zdjecia – po prostu prostackie, brak takze pomyslu na interesujacy scenariusz czy scenografie. Pisze o tym nie tylko dlatego, by biadac nad problemami polskich przedsiebiorcow-nieudacznikow, lecz przede wszystkim po to, by zastanowic sie nad zagadnieniem ogolniejszym. Taki stosunek do dzialalnosci gospodarczej, jaki dostrzeglem z polskm pornobiznesie, w zasadzie dominuje nad Wisla. Moze w nim lezy przyczyna tego, ze mamy najwiekszy w Europie poziom bezrobocia. Czy takie skutki reform ekonomicznych przewidzial Leszek Balcerowicz, gdy polska gospodarke kierowal na wolnorynkowe tory?