MARKOWICE ZAMIAST KRAKOWA

MARKOWICE ZAMIAST KRAKOWA

 

Do

Pana Jacka Majchrowskiego

Prezydenta Krolewskiego Stolecznego Miasta Krakowa

 

 

Szanowny Panie Prezydencie!

Dziekuje za chec uczczenia mojego jubileuszu tworczego i propozycje przyznania mi tytulu Honorowego Obywatela Miasta Krakowa. Mysle jednak, ze mieszkancy naszego zacnego Grodu, urbis celebrissimae Poloniae, ktorzy takze cenia ma tworczosc literacka i niezmiernie licznie odwiedzaja moja strone internetowa i blog.bulanowski.pl , oprocz checi uhonorowania mej skromnej osoby, posiadaja codzienne potrzeby zyciowe, ktore nie zostaly wystarczajaco dostrzezone przez zacne Wladze Miasta. Dlatego proponuje podjecie dzialania, ktore sprawiloby mi przyjemnosc, a mieszkancom tak dumnego grodu satysfakcje z godnego uczczenia mojej osoby, by zmienic tradycyjna i mocno juz przestarzala nazwe miasta Krakowa, na MARKOWICE. Ten w gruncie rzeczy prosty gest wdziecznosci przynioslby wszystkim mieszkancom wiele korzysci, z ktorych wymienie tylko kilka:

  1. zmiana nazwy bylaby nawiazaniem do dumnej tradycji zmian nazw takich miejscowosci jak Sankt Petersburg na Leningrad, Katowice na Stalinogrod, Stanislawow na Iwanofrankowsk, Krolewiec na Kaliningrad, Breslau na Wroclaw, itp. Krakow zatem ma swych poprzednikow, co swiadczy o nawiazaniu do pewnych chwalebnych praktyk kulturowych i przyczyniloby sie do rozslawienia go w swiecie.
  2. realizacja mej propozycji odbilaby sie glosnym echem w swiecie biznesu jako fakt pojednania pomiedzy roznymi kulturami, gdyz moja rodzina pielegnuje wielonarodowosciowe dziedzictwo austro-wegierskie, majac w swych szeregach przedstawicieli roznych nacji, co przyczyniloby sie do naplywu tak upragnionego zagranicznego kapitalu, dajacego zatrudnienie bezrobotnej mlodziezy i wysokie zarobki, tak wymarzone przez obecne masy pracujace.
  3. nie bez znaczenia bylby takze efekt promocji w swiatowych mediach, czego idealnym wrecz skutkiem bylby przyjazd zagranicznych turystow, zostawiajacych twarda walute u karczmarzy i wlascicieli nocnych klubow, nie wspominajac o zagranicznych studentach, ktorzy z ochota uczyliby sie u nas na pamiec rymow Pana Tadeusza, jednoczesnie napelniajac kase niedoinwestowanym uczelniom krakowskim.
  4. Wreszcie, brzmienie slowa MARKOWICE jest staropolskie (nawiazuje do polskiej tradycji patronimicznej – i brzmi dumnie jak pobliskie RACIBOROWICE CZY BATOWICE – oraz rzymskiej – od cesarza Marka Aureliusza), co byloby idealnym polaczeniem wartosci europejskich i narodowych, ktorym holduja wszyscy mieszkancy tego tolerancyjnego i wielkiego grodu.

Mysle, ze przekonalem Pana oraz czcigodnych Rajcow do tego pomyslu, zatem z niecierpliwoscia oczekuje na odpowiedz i stosowna uchwale przeswietnej Rady Miasta.

 

Z powazaniem,

 

Marek Oktawian Bulanowski

BARDZO, BARDZO CIEMNO

BARDZO, BARDZO CIEMNO

Bardzo kochala, bardzo sciemniala.

Jest moja ciemnoscia i chroni zycie przed upadkiem w przepasc.

Bardzo, bardzo ja kochalem.

Jawerla Czarna Galaz

Ciemnosc jest trudnoscia, ktora mozna pokonac. Wije sie pomiedzy palcami, dosiada umyslu. Mozna ja oswoic tylko jej wlasna bronia. To znaczy ciemnym zdaniem, inna zagadka, innym pytaniem. Twoj ojciec mowil: Synu, ciemnosc jest prawoscia smutku. Przyloz ja do rany, a odda ci serce. Ciemnosc jest wypowiadaniem rozlewiska pamieci; w kazdym jej zakatku pojawia sie piolun. Najpierw musisz wskazac dla niej miejsce, a potem bedziesz dzielil z nia sen.

Wszystko to wymiary zametu. Dlugiego, ciemnego jak trudnosc zapisu swiata. Jak dzwiek sczernialych sylab, ktore odmowily posluszenstwa fletni. To piesn palmy daktylowej, jest ona slodsza od zycia. Jonathan mowi, ze w niej zawarta jest cala madrosc nocy, ktora przyniesie o swicie ocalenie. Nie wierzysz? Nie wierz. Nie wierz ani drodze, ani prorokom, ktorzy glosza nadejscie dnia. Skoro wiedzie nas glos pisma, skoro powiedzielismy tak, to za chwile odplyniemy na fali ciemnych sylab.

Zobaczyles grusze? Widziales, jak zmienia smak latem, gdy zauroczyla pszczole? Ona wiruje i zapala ciemnosc w oczach. Az po koniuszek nosa. A w prawym uchu zakwitnie lisc. Nie odpadnie nigdy. Zawsze wierny, zawsze juz bedzie spiewac ciemnoscia gruszy, blogoslawienstwem ksiegi.

Jesli zdarza ci sie pomyslec, ze jestes zbawiony, to spojrz na niebo w nocy. To byc moze ostatnia chwila, zanim stoczysz sie w niepamiec. A potem bedziesz smierdzial wszystkim tym, czym ludziles sie za zycia. Bedziesz smierdzial watroba, ktorej powierzyles troski, sledzona, ktora pamietala pierwszy oddech, i zoladkiem, ktory przestal trawic jakikolwiek pokarm. Mozg jeszcze blyska ostatnimi myslami, ty plyniesz spokojem.

Rabbi, rabbi, co mowisz? Dlaczego wystawiasz na probe? Przeciez napisales, ze mucha nie zginie, ze bedzie zyc na krancach mysli. A czyz ma kto o nas pamietac?

„Gdy spiewasz ciemnoscia sylab, polykasz zycie, a ono da ci wytchnienie” – mowil Elialiel. Fale kolysza twe cialo podczas modlitwy do Tego-ktorego-nie-ma. Oddech przesyla slowa gorace jak zar poludnia, i uleci w niebo. Po chwili rozplynie sie w plucach i pozostaniesz sam. A w ustach poczujesz te sama grusze, ktora matka chciala oslodzic ci usta.

(„Dlaczego, dlaczego swit jest slodki?”)

(„Dlaczego sie ukrywasz, skoro jestes wszedzie?”)

(„Dlaczego spiewasz ciemnoscia ciala?”)

Mistrzu, jestes madry, a ja nie jestem ani Grekiem, ani Zydem.

Ze mnie tylko kawalek miesa i kosci.