O TEMPORA, O MORES!

O TEMPORA, O MORES!

Czy to tylko u nas:

  • politycy psują państwo,
  • prawnicy prawo,
  • naukowcy naukę,
  • kościół religię,
  • banki gospodarkę,
  • artyści sztukę,
  • lekarze zdrowie,
  • biznesmeni produkty,
  • wojskowi armię,
  • prasa, radio i telewizja informację,
  • policja porządek publiczny,
  • szkoła nauczanie,
  • rodzice wychowanie dzieci,
  • tajne służby swoich agentów.Młynarski, oby żył wiecznie, pytał:„co by tu jeszcze spieprzyć, panowie?”

MALANOWSKA A SPRAWA POLSKIEJ LITERATURY

MALANOWSKA A SPRAWA POLSKIEJ LITERATURY

Skargi Malanowskiej i niektorych artystow na zarobki wzbudzily duza i nadspodziewanie gwaltowna reakcje w mediach. Niektorzy pisarze, jak Krzysztof Varga czy Jaroslaw Klejnocki, ostro skrytykowali uzalanie sie nad soba dotad raczej nieznanej szerszemu ogolowi pisarki. Inni, nie tylko w srodowisku Krytyki Politycznej, na lamach ktorej zabrala glos, wzieli ja w obrone. Skoro takze sprawa dotyczy mnie jako osoby piszacej, chcialbym dorzucic swoj malenki kamyczek do tego ogrodka, lecz z innej, ogolniejszej perspektywy.

Zjawisko wspolczesnej kultury literackiej, ktore umownie nazwiemy „Malanowska” ze wzgledu na to, ze ta pisarka wzbudzila tak szeroka dyskusje medialna, w ktorej wyraza sie rozterki znacznej czesci srodowiska tworczego w Polsce, bedacych forma jakosciowej zmiany postawy polskich pisarzy i tworcow do swojego zawodu. Objawia sie ona w odrzuceniu tradycyjnego etosu polskiej inteligencji rodem z XIX w., ktory polegal na bezinteresownej sluzbie spolecznej w trosce o rozwoj oswiaty i kultury. Etos ten funkcjonowal jeszcze w PRL-u w formie aktywnej walki z totalitaryzmem, choc, jak trafnie zauwazal ongis Artur Sandauer, przybieral formy rowniez zdegenerowane, by przypodobac sie politykom albo partyjnym, albo walczacym o ustroj demokratyczny.

Wspolczesni mlodzi pisarze sa w odmiennej sytuacji niz ich poprzednicy tworzacy pod kontrola cenzury politycznej i wymagan wladzy, by walczyli o „pokoj”, „lepsze jutro klasy pracujacej” i narodu. Wtedy artysci w zamian za racjonowane porcje nakladow ksiazkowych i gratyfikacje finansowe powinni byli uczestniczyc w farsie propagandowej, a czytelnik niewiele mial do powiedzenia. Dzis jest inaczej. Politycy nie potrzebuja juz amatorskich uslug pisarzy i zamiast nich wynajmuja specjalistow od PR-u i marketingu politycznego, placac im solidne pieniadze, a pozostawiony na „pastwe” czytelnika tworca odczuwa frustracje, ze jego nudnych wypocin nikt nie chce czytac lub tylko marne kilka tysiecy jak w wypadku Malanowskiej.

Co gorsza, rynek czytelniczy jest okrutny, laska obdarza tylko nielicznych, a sługom piora nie chce sie nawet reaktywowac przedwojennego Zwiazku Zawodowego Literatow Polskich, choc obecne ZPL i SPP sa tylko organizacjami pobierajacymi skladki czlonkowskie i nie swiadcza zadnej pomocy pisarzom. Panstwo takze wycofuje sie ze swoich obowiazkow edukacyjnych, rynek nie promuje wartościowej literatury, zatem kon jaki jest, kazdy widzi, powiedzialby wspolczesny ks. Benedykt Chmielowski. Czy z tego cos wynika poza dyskusja? Tylko tyle, ze poziom swiadomosci spolecznej zarowno pisarzy, jak i czytelnikow jest taki, ze tym pierwszym chodzi glownie o mamone, a tym drugim przewaznie o tania rozrywke. Zatem zacytuje na zakonczenie piosenke Walow Jagiellonskich, ktora, o dziwo nie stracila na aktualnosci, bo czyz ktos nas zastapi?: Hej mloty do roboty, niebieskie ptaki do paki, i niech wre robota, co tam wolna sobota.

PALENIE PAPIEROSOW

PALENIE PAPIEROSOW

bylo niegdys modne w kregach artystow, intelektualistow, a pozniej takze wsrod zbuntowanej mlodziezy. W ostatnich kilkunastu latach kampania medialna, obecna rowniez w Polsce, przeciwko koncernom tytoniowym oraz zwyklym praktykom wdychania dymu do pluc, ktorym oddaja sie z prawdziwa przyjemnoscia miliony ludzi roznych narodowosci, ras, przekonan religijnych i klas spolecznych, nabrala niespotykanej dotad sily. Stala sie nie tylko zwykla akcja spoleczna, jakich wiele, ktorej celem jest uchronienie palaczy przed rakiem pluc, lecz takze jednym z charakterystycznych rysow wspolczesnego dyskursu ideologicznego obecnego w mediach, ktory troszke z przyzwyczajenia, troszke z poczuciem ironicznego dystansu, nazywamy poprawnoscia polityczna. Przyznam sie, ze pale juz od okolo dwudziestu lat i nie zamierzam przestac. Oczywiscie mam swiadomosc, ze jest to nalog w zasadzie szkodliwy, moze nawet umiarkowanie niebezpieczny, lecz takze nie lubie, gdy uszczesliwia sie mnie na sile. Ta osobista perspektywa na temat juz globalny jest moja wlasnoscia i dlatego mnie cieszy. Zatem wszystkim lekarzom, kolegom, znajomym, ministrom, dziennikarzom wszystkich stacji telewizyjnych i radiowych, wyrobnikom artykulow gazetowych, poslom do Sejmu, itd., ktorzy w trosce o poczucie dobrze spelnionego obowiazku ratowania ludzkosci przed zaglada utrudniaja mi poszukiwanie niepowtarzalnego sposobu uzycia zapalniczki, powiadam: Robta co chceta, i… trzepnijce se waleta! Ja, popijajac kawe, tym razem bez mleka, po odejsciu od laptopa zaraz sie tym uracze, czego mi tak zabraniacie!

PORNOGRAFIA JAKO KICZ

PORNOGRAFIA JAKO KICZ.=

Refleksja filozofow nad tak pogardzanym przez srodowisko ludzi wyksztalconych tematem jest stosunkowo swiezej daty, bo wzbudzil on zainteresowanie jako zjawisko kulturowe dopiero w polowie XIX wieku, co dostrzegl w sposob bardzo ciekawy Walter Benjamin w swych Pasazach, ktore dopiero niedawno ukazaly sie w Polsce. Mnie jednak nie pociagaja rozwazania z zakresu historii obyczaju, lecz porownanie pornografii z erotyzmem w sztuce pojetym jako jej estetyczna sublimacja. Sa to oczywiscie kategorie pokrewne, bo posluguja sie w celach oddzialywania na odbiorce kodem semiotycznym, ktory nalezy do tabu kulturowego w naszej czesci swiata i wykorzystuje srodki jezykowej lub wizualnej ekspresji zwiazane z cielesnoscia i seksualnoscia czlowieka. Zwrocmy uwage, ze rzeczownik pornografia pochodzi od slowa greckiego porne, oznaczajacego nierzadnice i graphos – pisarza. Zatem w rozumieniu starozytnych interesujace nas zagadnienie mozna zrozumiec jako proste przedstawianie tresci obscenicznych, ktore nie naleza do dyskursu kultury wysokiej. Jak nalezy zatem patrzec na sceny i opisy wykorzystujace do celow estetycznych tlumione tresci kulturowe i odroznic efekt artystyczny od pornografii wlasciwej? Jest to pytanie wazne nie tylko dla artystow, lecz takze filozofow i krytykow oraz publicznosci, bo praktyka artystyczna wielu wybitnych tworcow dowodzi, ze nawet najbardziej drastyczne opisy lub obrazy erotyczne maja swe uzasadnienie w dzielach literackich i plastycznych. Wydaje mi sie, ze moja propozycja traktowania erotyzmu jako sublimacji estetycznej kiczu to temat niewyczerpany. Pozwoli mi jednak zwrocic uwage czytelnika na pewien dystans istniejacy w percepcji erotyzmu przez artyste poprzez uzycie przez niego modalnego cudzyslowu, dzieki  ktoremu odbiorca nie traktuje tematu w sposob doslowny, lecz uczestniczy w grze estetycznej. W wypadku pornografii, co dobrze jest widoczne we wszystkich jej postaciach, skupienie uwagi odbiorcy na stereotypowo przedstawionej tresci niesionej przez znak z pominieciem roli signifiant jest kluczowe dla tej formy kulturowej komunikacji. A to wlasnie jest istota kiczu!

SAMOOBRONA

to nie tylko rodzaj techniki walki, ktora mozna uprawiac, by w sytuacji zagrozenia dac nauczke groznemu napastnikowi. To takze nazwa jakze ongis wplywowej partii politycznej, ktora szermujac sloganami koniecznosci poprawy bytu rolnikow i nie przebierajac w srodkach, a nawet lamiac prawo, doszla do wladzy. Mysle o niej m.in. w kategoriach pewnego sposobu myslenia o zyciu spolecznym, ktory jest w Polsce obecny. Jako przyklad do rozwazan nad tym problemem podam uzywanie przez dzialaczy Samoobrony bialoczerwonych krawatow, ktore nie sluza tylko jako elegancki dodatek do ubioru, lecz takze znak, okreslajacy przemyslana strategie retoryczna, ktora ma na celu przekonanie elektoratu o slusznosci zarowno celow politycznych, jak sposobow ich realizacji przez to ugrupowanie. Zwrocmy uwage na symbolike kulturowa polskich barw narodowych. Kolor bialy odnosi sie do cenionych przez spoleczenstwo wartosci, ktore kojarza sie z niewinnoscia i czystoscia moralna oraz duchowa; kolor czerwony – przelana krew, czesto w ofierze za idee, ktore uznaje sie za szczegolnie cenne. Nieprzypadkowo zatem tworcy polskich symboli panstwowych odwolywali sie do tych znaczen kulturowych, a takze – jak mysle – zarowno politycy, jak i dzialacze zwiazkowi oraz inne grupy spoleczne, wykorzystuja obecnie symbolike barw, jakie ze soba niosa polskie godlo i flaga, do realizacji i usprawiedliwienia doraznych celow propagandowych (i nie tylko). Uzywanie wymienionych symboli interesuje mnie przede wszystkim nie tyle w odniesieniu do Andrzeja Leppera i jego kolegow (bo o nich powiedziano juz wszystko), ile jako charakterystyka sposobu dzialania ich zwolennikow oraz innych grup spolecznych, ktore sie z nimi identyfikuja. Mozna go okreslic nastepujaco: istotne sa przede wszystkim wlasne korzysci ekonomiczne, ideologiczne i interes polityczny; inni sa be, a my walczymy o sluszna sprawe, jakakolwiek by ona nie byla!

SMIERC I AMEN

Tora konczy sie opisem smierci Mojzesza, natomiast Apokalipsa, ostatnia ksiega Nowego Testamentu – wedlug niektorych przekazow – slowem hebrajskim, ktore pojawia sie po zapowiedzi powtornego przyjscia Mesjasza i oznacza potwierdzenie prawdziwosci nauk: Amen. Zastanawiaja mnie znaczenia tych opisow, o ktorych mysle w jakims sensie poza tradycyjnymi odczytaniami. Pytajac jednak o sens kresu wedrowki do Ziemi Obiecanej bez mozliwosci osiedlenia sie i zamieszkania w niej oraz wypowiadania proroctwa o powtornym nadejsciu Mesjasza, chcialbym zastanowic sie, czy nie odslaniaja one pewnego uniwersalnego przeslania, ktore powinnismy odgadywac ciagle na nowo, a nie tylko wtedy, gdy zamykamy nasze zycie w ostatnim oddechu lub konczymy modlitwe, lecz takze wowczas, gdy w dowolnym miejscu i czasie medytujemy o koncu i prawdzie wlasnego zycia. Czy te dwa zakonczenia nie tlumacza sie wzajemnie i nie wyjasniaja naszego losu w pewnej przestrzeni doswiadczenia, ktore mozna nazwac rozmowa, pojeta jednoczesnie jako nieskonczona wedrowka i wieczne oczekiwanie. Dokad ide i na co czekam? To pytania nie tylko w jakims sensie archetypowe, lecz takze sposob istnienia w tym, co wypowiedziane w niepamietnych czasach, zapisane z powodu pewnej nieufnosci do niedoskonalej natury ludzkiej i przezywane indywidualnie takze dzisiaj. Wobec tych opisywanych w Biblii obrazow, nie chce wyrazac zadnej puenty. Mysle, ze trzeba je pozostawic takimi, jakimi sa, bez eksplikacji, w otwarciu umyslu na sama otwartosc zakonczenia.