„Po kiego grzyba?” [PLUS RATIO]

„PO KIEGO GRZYBA ?” fly-agaric-547324_1920

„Po kiego grzyba ?” to cytat z komentarza internauty do posta, który przeczytałem na Fejsbuku. W pierwszej chwili poczułem się rozbawiony jego uwodzicielską prostotą, a dalej, zaciekawiony,przeczytałem sam post, który był przyczyną zdziwienia internauty, a dla mnie stał się okazją do rozważań natury ogólniejszej.

By PT Czytelnika dłużej już nie trzymać w napięciu oczekiwania na wynurzenia o tym, jakiż to kolejny absurd w Ojczyźnie naszej, nareszcie wolnej i suwerennej, mam na myśli, wyjaśniam, co następuje. Otóż pewien bloger, którego danych nie mogę podać ze względu na brak konsultacji i ustawy o prawie prasowym, i o ochronie danych osobowych itp. Napisał, że na szlaku prowadzącym na Rysy, cytuję: „zamontowano metalowe schody”!

Cieszcie się PT Rodacy, to nie kolejny dowód zdziecinnienia i zdurnienia, które jak średniowieczna zaraza opanowało umysły „większej większości”, wyrażoną matematycznie przez „plusy dodatnie”, naszego (jakiego jeszcze?) społeczeństwa? Narodu? Załączony obrazek i słowa internauty pocieszają mnie, że to się dzieje po słowackiej stronie Tatr.

Schody na Rysy

(C) tatromaniak.pl

Turyści, jak mniemam, będą wyrażali nieujarzmioną satysfakcję, że w sandałach (panowie) lub klapkach czy szpilkach (damy) będą mogli zdobywać dziką przyrodę. Jej obrońcom pewnie marzy się filozoficzny pęd do natury? Niestety filozof, niejaki Rousseau, został zdekonstruowany przez (o zgrozo!) Jacquesa Derridę, również filozofa, który nie wykazał solidarności zawodowej ani płciowej (wymienieni Panowie to mężczyźni) wobec swego kolegi po fachu. Takiego filozoficznego wymiaru zdobywania (sic!) szczytów górskich pewnie wspomniani turyści nie są świadomi, co dla naszego „prawdziwego patrioty” jest kolejnym uzasadnieniem wyższości „polskuey nacyi” nad ościennymi pobratymcami.

„Po kiego grzyba?” – należy spytać jeszcze raz. Mam na to pytanie dwie odpowiedzi. Pierwsza jest natury filozoficznej diagnozy życia w „ciekawych czasach”, którą określa się jednak terminami naukowymi jak „polska paranoja”, „polski absurd” czy „polskie bagno”. Nie jest to z pewnością stwierdzenie odkrywcze, oryginalne, finezyjne intelektualnie, poznawczo lub estetycznie, lecz z pewnością podzielane nie tylko przeze mnie. „Taki mamy klimat” społeczny, lecz od chwili, gdy poczułem przelewająca się falę goryczy w moim organizmie, postanowiłem dać jej ujście, by nie zginąć podczas zaszczytnej „walki o niepodległość” myślenia, co spowodowałoby tylko to, że krew by mnie nagła zalała. Zatem to reakcja obronna organizmu na szalejącą chorobę. Dziś zażyłem lekarstwo w formie cytatu „PO KIEGO GRZYBA?”. Ciąg dalszy nastąpi. Obiecuję.