TUPET PISARZA

TUPET PISARZA

Zygmunt Miłoszewski dostał nagrodę “Paszport Polityki” za swoje średniej klasy powieści kryminalne “Uwikłanie”, “Ziarno prawdy” czy “Gniew”, lecz to nie nimi zainteresowały się media, lecz jego wypowiedzią na gali wręczenia nagród, na której obecni byli m. inn. prezydent  RP Bronisław Komorowski i minister kultury Małgorzata Omilanowska. Jak interpretować słowa laureata, który raczej dał dowód nie tyle bezkompromisowości i pasji literackiej, bo zajął się pisaniem kryminałów, które mogłyby mu przynieść kasę od wydawców, ile właśnie marketingowego wyczucia chwili?

Obrażanie publiczne najważniejszych urzędników państwa należy rozumieć nie jako troskę o funkcjonowanie kultury, na której Miłoszewskiemu rzekomo bardzo zależy. To celowa zagrywka, by przedostać się do mass mediów, za którą go podziwiam, bo osiągnął sukces, o jakim marzył. Logika mediów jest jednak taka, że potrzebują one ciągle sensacji, nowych skandali, nowych obiektów do obrażania. Pozornie w państwie demokratycznym takich okazji nie brakuje, bo ciągle są nowe wybory, zmieniają się osoby, które można szkalować i przy okazji zarobić trochę grosza. Czy jednak Zygmunt Miłoszewski nie znudzi się szybko mass mediom jak poprzedni laureaci “Paszportów”? Autor “Gniewu” musi wybrać, czy chce zostać Dodą polskiej literatury i ciągle szokować publiczność nowymi pomysłami i w ten sposób zarabiać na życie, czy też pomyśleć o pójściu śladami takich artystów jak filmowcy, tzn.  twórców “Idy”,  “Miasta 44”, “Bogów” czy “Jacka Stronga”, którzy przebili się i zostali nagrodzeni nie tylko przez “kolesiowe” gremia, lecz przez publiczność.

Od lat 90. w wywoływaniu skandali wielu artystów widzi drogę do zrobienia kariery. Nie jestem zafascynowany nimi, bo wydaje mi się, że jest to chwyt z gatunku “tonący brzytwy się chwyta”, który wskazuje na trudną sytuację twórców. Jednak bardziej cenię wolność wypowiedzi i uczciwą walkę o czytelnika niż rozdawnictwo państwowych pieniędzy dla kolegów po fachu. Wielu twórcom marzy sie sytuacja z PRL-u, gdzie np.pisarze piszący zgodnie z normą i aktualnymi zaleceniami politycznymi dostawali przydziały papieru poza kolejką i sowite tantiemy. Niestety, przegrali u publicznosci, jak np. Machejek, o którym dziś już nikt nie pamięta. Zarabianie w dziedzinie kultury było zawsze trudne, szkoda tylko, że prowadzi do “ucieczki od wolności”, zamiast do szlifowania talentów.