DO TEGO, KTÓRY ZOSTAŁ WYBRANY, DO TEGO, KTÓRY PROWADZI

DO TEGO, KTÓRY ZOSTAŁ WYBRANY, DO TEGO, KTÓRY PROWADZI

 

M., jesteś podobny do drzewa cedrowego, wokół którego zebraliśmy się i czekamy, wisząc na gałęziach. Zanim dasz nam kije zamiast mieczy, zanim dumny dźwięk rogów ogłosi przyszłe zwycięstwo, musimy pomyśleć o naszych żonach, dzieciach, nałożnicach i starcach. Zasługują na ochronę, choć nie za wszelką cenę. Lekkie rzeczy poniosą osiołki. Przed podróżą czas  na posiłek, by sił starczyło na dłużej. Suszone mięso na czarną godzinę  schowamy w bezpiecznych miejscach. Może się też przydać, by przekupić  wzrok karabinu i chciwość noża do patroszenia zwierząt. Wsiądziemy, jak kazałeś, na wozy, osły, konie, wytrzymałe i szybkie, o maści pustyni. Niektórzy wolą wielbłądy – no cóż, wszędzie się znajdą jacyś odmieńcy. Zdobne rydwany zostawimy losowi, nie sprawdzą się w podczas wędrówki. Jadą powoli, ich osie się zacinają z braku smaru. Nasze nogi i naprężone ręce, jak mówisz, będą skuteczną bronią przed siłą wozów bojowych, kul, i ataków, z tyłu, z przodu, z prawa i lewa. Gdy dasz hasło, wyjdziemy cichcem, nad ranem, gdy straż, niechętna nocy i rutynie, już śpi pijana od wódki.

M., czy dasz nam księgę, czy dasz także moc, by pokonać rozsądek? Starszyzna mówi, że należy dbać o sen i wypoczynek. Są potrzebne, by ciągnąć dalej swój kawałek ciała. A nauka czytania tajemnych tropów, które, podobno, prowadzą tam, gdzie śmiech nie będzie drwiną, a kobiety będą mogły nam gotować mannę z surówką, jest szkodliwą mrzonką. Nawet ci, którzy przeżyją, nie skosztują choćby sałatki z buraczków, młodych ziemniaczków z jajkiem sadzonym i kefirem do popicia.

M., księga, jak rzekłeś, wskaże ukrytą jaskinię na pustkowiu. Może uda się ocalić nerkę czy wątrobę. Dla tych, których spotkamy śledziona i żołądek też nie są do pogardzenia. W niedalekim Szłała kupcy dają nawet sto drachm od sztuki. Jeszcze cenniejsze są płuca i serca. Popyt jest duży, a sprzedaż bezpieczna, więc dochód zapewni dostatnie życie głodnym dzieciom. Wiemy, zgadzamy się, potrzebna jest nie tylko ostrożność, również podział zadań. Najpierw pójdzie  szpica, której wręczysz zwój otwarty na właściwym miejscu i wskażesz z daleka ziemię, którą musimy pierwej podbić, nie tracąc nadziei, że wysłane przez ciebie posiłki zdążą na czas. Potem znów w drogę, od potyczki do potyczki, czasem większe straty, czasem mniejsze. A my, to znaczy ja i mrówki, moje towarzyszki broni, ruszymy dalej ,uprzątnąwszy ziemię z przyjaciół. Jak się uda, kiedyś ujrzymy granicę, za którą tylko kraty, domy strzeżone drutami pod napięciem i bladoniebieskie oczy, znudzone długim oczekiwaniem na zmianę warty, i nasz sen.

M., trudność drogi nie jest

tylko wytrwałością mięśni,

twardym słowem,

okiem, którego się boją

barbarzyńcy.

Akadu mówi,

droga jest nieszczęściem,

od którego większym jest

strach przed rozgrzanym piaskiem.

Jedna myśl nt. „DO TEGO, KTÓRY ZOSTAŁ WYBRANY, DO TEGO, KTÓRY PROWADZI

  1. Świetny, wieloznaczny tekst, który można interpretować zarówno w obrębie przekazu, jak i odnosić do współczesności i palącej sytuacji imigrantów. Kawałeczek dobrej literatury i drogowskaz dla autora, w którą stronę powinien podążać.

Dodaj komentarz