„W ŚRODKU EUROPY, w STARYM SĄCZU: Monteverdiego podróż do Warszawy”

Lesław Czapliński

„W środku Europy, w Starym Sączu: Monteverdiego podróż do Warszawy”

Wyłącznie muzyczna, albowiem w rzeczywistości do niej nie dotarł. Niemniej istnieje hipoteza, że królewicz Władysław Waza usiłował weneckiego kompozytora ściągnąć na warszawski dwór, ale Włocha odstręczyły podobno odległość i nieprzychylny dla południowca klimat. Zamykający XXXIX Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej  festiwal koncert poniekąd ułożony został na podobieństwo XLV Symfonii fismoll „Pożegnalnej” Josepha Haydna, kończącej się z udziałem zaledwie dwóch skrzypków. W tym przypadku, dramaturgia muzycznych nieszporów, złożonych z kompozycji Monteverdiego ze zbioru „Selva morale et spirituals”, polegała na postępującej redukcji składu: od pełnego zespołu Harmonia Sacra  , kierowanego od pozytywu przez Marcina Szelesta  , dyrektora artystycznego festiwalu, po złożone z dwóch głosów tenorowych i partii basu na pozytywie „Salve Regina” na zakończenie. Jako się rzekło, otwierające „Dixit primo” zabrzmiało najbardziej okazale, albowiem zastosowano w nim metodę ripieno, czyli zdwojenie głosów wokalnych i instrumentalnych. Wspomnianej, stopniowej redukcji obsady, psalm „Beatus vir” zawdzięczał znaczną wyrazistość, wynikającą z większej przejrzystości i selektywności dźwięków. W „Confitebor tibi Domine” na sopran i cztery instrumenty, głos Joanny Radziszewskiej swobodnie wzbijał się pod sklepienie kościoła św. Elżbiety Węgierskiej, odrywając słuchaczy od spraw przyziemnych i kierując ku wyższym rejonom duchowym. Zmniejszanie się składu muzycy zdawali się natomiast rekompensować zwiększoną retoryczną ekspresją  – na przykład efektowne jubilacje tenorów: Macieja Gocmana i Piotra Szewczyka w psalmie „Laudate pueri secondo”. W taki zatem sposób żegnano się z tegorocznym, XXXIX Starosądeckim Festiwalem Muzyki Dawnej, mając na uwadze atrakcje, jakie zapewne przygotowywane są na przyszłoroczny, jubileuszowy, bo organizowany już po raz czterdziesty.

„W ŚRODKU EUROPY, w STARYM SĄCZU: Minnesängerkreis, czyli Wartburg w Starym Sączu”

Lesław Czapliński

„W środku Europy, w Starym Sączu: Minnesängerkreis, czyli Wartburg w Starym Sączu”

Późnowieczorny koncert w kościele św. Elżbiety Węgierskiej wypełniła twórczość średniowiecznych śpiewaków-rycerzy niemieckich, czyli minnesängerów. Znamy ich dobrze, ale nie z pierwszej ręki, lecz za pośrednictwem Richarda Wagnera, który poświecił im swą romantyczną operę „Turniej śpiewaczy na Wartburgu”, lepiej znaną od tytułowego bohatera jako „Tannhäuser”. Rzecz jasna dziewiętnastowieczny kompozytor nie starał się odtworzyć ich muzyki, ograniczając się do czysto imaginacyjnej archaizacji, z harfą naśladującą dźwięki lutniowego akompaniamentu. I właśnie płomienna pieśń historycznego Heinricha Tannhäusera z wtórem na autentycznej lutni pojawiła się między innymi w programie omawianego koncertu. Grający na niej Marc Lewon   sięgał ponadto po fidelę, na przykład w  ekspresyjnej pieśni Walthera von der Vogelweide, znanego z przywołanej opery Wagnera. W pieśni Hermanna Damena wymieniony został jeszcze inny uczestnik wartburskiego konkursu -Wolfram von Eschenbach, według którego „Parsifala” niemiecki kompozytor stworzył swe ostatnie dzieło, a także występujący w nim rywal pierwszego i oszkalowany przezeń Klingsor. W pieśni Hawarta brak akompaniamentu rekompensowany jest przez bogactwo ozdobnych melizmatów. Wykonujący je tenor Hermann Oswald  sięgał także po środki na pograniczu śpiewu i aktorstwa, zwłaszcza w pieśni Friedricha von Sonneburga, będącej oskarżeniem wobec języka pozostającego na usługach kłamstwa i zniesławienia. Z kolei na efekcie acceleranda oparta była pieśń Neitharta, użalającego się na oziębłość ze strony ukochanej. W krótkich interludiach instrumentalnych dołączali się ponadto grający na perkusji i dzwoneczkach Wolfgang Reithofer oraz flecista Michael Posch , kierujący czwórką muzyków tworzących Ensemble Unicorn.                                       Wbrew ich wizerunkom utrwalonym przez Wagnera, minnesängerzy nie skupiali się wyłącznie na aspekcie duchowym miłości, gardząc jakoby jej stroną zmysłową,  która bardzo często dochodziła do głosu w ich pieśniach. Na przykład Howarta: „Rozpoznaję z lotu ptaków/że noc nabierze mocy,/Długa i zimna,/doda odwagi kochankom:/Nikt nie może leżeć bliżej siebie,/namiętność ta jest większa niż/gorący, długi dzień”, a w Oswalda von Wolkenstein przywołane zostaje rozstanie kochanków po upojnej nocy, przywodząc późniejsze z „Romea i Julii” Shakespeare’a,                                           Panie Profesorze, na koniec zwracam się do dyrektora artystycznego Marcina Szelesta, prosimy w przyszłym roku o koncert poświecony z kolei cechowym śpiewakom-rzemieślnikom – meistersingerom, też dotąd znanym nam prawie wyłącznie za sprawą operowej twórczości Wagnera!

„W ŚRODKU EUROPY, w STARYM SĄCZU: Ekskluzywni rorantyści wawelscy”

Lesław Czapliński

„W środku Europy, w Starym Sączu: Ekskluzywni Rorantyści Wawelscy”

Albowiem jednolici pod względem składu, a więc wyłącznie mężczyźni stanu duchownego, w których głosy w starosądeckim kościele klarysek św. Trójcy wcielili się warszawscy śpiewacy z zespołu męskiego Gregorianum  , kierowanego wszakże przez „prepozytkę” Berenikę Jozajtis  , wprowadzającą w ten sposób do prawie czterechsetnej tradycji czynnik genderowy. Zespół śpiewaków, uświetniających muzycznie msze roratne w intencji jagiellońskich monarchów, powołał Zygmunt I Stary i działali oni do drugiej połowy XIX wieku, a może nawet początków następnego stulecia. Z ich rodzimego repertuaru mogliśmy wysłuchać między innymi pięciogłosowego motetu Marcina Paligona, odznaczającego się wyszukaną polifonią „Alelluja” Sebastiana z Melsztyna oraz „Patrem”, Bartłomieja Pękiela opracowania wyznania wiary, które, przez analogię do jego sławnej mszy, chciałoby się określić mianem „Pulcherrimo”. Z kolei w Glorii z anonimowego cyklu mszalnego przy słowach „tu solus Sanctus, tu solus Dóminus, tu solus Altíssimus ” wszystkie głosy łączą się w podniosłe unisono. Natomiast Magnificat Jeana Lhéritiera zachował się wyłącznie w zbiorach wawelskich, świadcząc, że krakowski ośrodek muzyczny utrzymywał żywe kontakty z zagranicznymi odpowiednikami i stanowił ważny punkt na ówczesnej mapie muzycznej naszego kontynentu  .

last poet is an endangered species

last poet is an endangered species

to Prof. Stanisław Jaworski

last poet

converses with his peers

the Canary  and the Parrot

all closed in the cage

they are skilled editors

he meditates

over their long-lasting friendship

Poetry is Poetry

ad majorem gloriam

that is the warning

he shall remember for ever

last poet

says my every-day meals are large and nourishing

so no need to care about the lineage

last poet

is well protected now

as about forty guards

assure he is safe and sound

like a priceless vestige

short days short nights short years

are his repetitive routines

to accomplish daily targets of his poetical job

including some pauses for regeneration of the brain

his call to arms needs suitable rhythm

and the stress on the last syllables must be distinctly heard

the pride of the country

he is to render in even iambuses

the level of enthusiasm

should be completed

so that young combatants

breathe their last breath with delight

last poet

dreams of his last verses

as free of the yoke of his prestigious service

he hopes to experience the joy itself

somewhere over faraway galaxies

he is to experience new language

and unexplored motifs

which are still invisible for him

it’s time to put the last full-stop – he says –

and shortly to depart

last poet

is not allowed to board the spacecraft

the security agents will teach him the lesson

lives of the endangered species is priceless

they patiently explain him

his distress and irritation

mean nothing

for future generations

they need benefits from his rhymed puzzles

and reading with joy and happiness

last poet

looks at the Nevada desert

it is his last

poem

 

 

last poet committed crime

last poet committed crime

last poet

you have been found guilty

of your clear disregard

to the mission of poetic beauty

you said

poetry is unable to save peoples

from their inclination to kill

and it does not keep us alive

even by courting the form

showing respect to our Master

certainly you combat our enemies

in line with all received commands

your tricks seem OK

you have been devoted to remind the world

about all harms our country suffered

all renegades

and the betrayal at the dawn

which Court considered

mitigating factors

 

last poet

follow your Masters’ manifestos

so stand up and fight

before the Unknown Tribunal

Tax Office

or Ms Secretary

file your poem in the Verses Registration Agency

even though you feel disgraced

it is natural reaction to injustice

never give up

your grey hair shall never be a serious excuse

please set up your Facebook profile

then click humbly a dark character

and next the red one

mind the white to avoid any faults

your instinct shall instruct you

how to specifically care

for margins settings

and that’s all

 

you shall be whipped by your nature

last poet