„PAWEŁ MYKIETYN, albo TOŻSAMOŚĆ KOMPOZYTORA”

Lesław Czapliński

Tożsamość kompozytora”

Początkowo żałowałem, że w programie koncertu kompozytorskiego Pawła Mykietyna  w ramach XIII Festiwalu Muzyki Polskiej  nie znalazła się jego III Symfonia, dotąd w Krakowie nie prezentowana, a odznaczająca się znaczną dozą muzycznego humoru i pomysłowości, mogąca zatem stanowić znakomitą przeciwwagę dla zbyt już ogranej „Trzeciej” Góreckiego, lub dostarczyć kontrastu dla niej, gdyby zdecydowano się je przewrotnie połączyć podczas jednego wieczoru. Aliści, po wysłuchaniu całego koncertu doszedłem do przekonania, że został on ułożony w bardzo przemyślany sposób i odznaczał się wewnętrzną spójnością, mimo że zestawiono utwory z różnych lat działalności tego twórcy: wczesne „Trzy dla trzynastu”, nagrodzone najwyższą lokatą na paryskiej Trybunie Kompozytorów w 1995 roku w kategorii młodych kompozytorów, późniejszą II Symfonię, wyróżnioną rekomendacją na Trybunie Kompozytorów w Baile Átha Cliath (Dublinie) w 2008 roku, oraz Podwójny koncert fletowy sprzed roku. Dzięki temu udało się ukazać stylistyczną ciągłość oraz indywidualną rozpoznawalność Pawła Mykietyna na przestrzeni upływającego czasu.

W „Trzy dla trzynastu”, z pojedynczych intonacji i pauz tworzy się złożona mozaika rytmiczna, przechodząca w kolejnych dwóch ogniwach w grę zespołową, spod której wyłania się z lekka archaizowany tok muzyczny, mimo że surkonwencjonalizm, a więc odwołanie do zmistyfikowanych technik historycznych jest wynalazkiem nieco starszego i podziwianego kompozytora też o imieniu Paweł (Szymański). Atoli, tendencja ta występuje również u Mykietyna, jeśli zważy się jego o rok późniejsze „Eine kleine Herbstmusik”.

Podwójny koncert fletowy jest dość przystępny pod względem formy, posiadając klasyczny dla tego gatunku układ trzyczęściowy, mimo że następujący po sobie attacca. W pierwszym segmencie solowe instrumenty dialogują z perkusją, dętymi i smyczkami, opierając się na obsesyjnie powtarzanych odcinkach rytmiczno-melodycznych, przy czym przebieg muzyczny niepostrzeżenie przechodzi w prowadzące do kulminacji ostinato. W będącym odpowiednikiem wolnego ogniwa figuracje fletów rozwijają się na tle tremolanda kotłów i klasterów instrumentów dętych, podczas gdy finał przybiera postać acceleranda i posiada humorystyczną wymowę. W partiach solowych wystąpili: niezawodny Łukasz Długosz i jego żona Agata Kielar-Długosz  .

W II Symfonii znów powracają pojedyncze intonacje pojedynczych instrumentów lub ich grup, układających się w złożone figury rytmiczno-harmoniczne. Szczególnie w partiach smyczków kompozytor odwołuje się do artykulacyjnej wynalazczości, uzyskując w ten sposób oryginalne efekty brzmieniowe. Ogólną aurę dźwiękową dobarwia dodatkowo warstwa elektroniczna. Utwór posiada czytelną dramaturgię i mimo ciągłości przebiegu muzycznego dają się uchwycić poszczególne fazy rozwojowe (na przykład grany pizzicato ustęp jako daleka reminiscencja scherza, oznaczającego pierwotnie żart, co w pełni koresponduje z czysto muzycznym poczuciem humoru tego autora), sprawiające, że klasyczne określenie gatunkowe nie jest w tym przypadku arbitralnym nadużyciem, lecz całkowicie uprawnione.

Do sukcesu kompozytorskiego Pawła Mykietyna w znacznym stopniu przyczyniła się dyspozycja orkiestry – Sinfonii Varsovia – z równym powodzeniem odnajdującej się w fakturalnie kameralnych „Trzy dla trzynastu”, jak i złożonej materii gęstej substancji dźwiękowej II Symfonii. Bassem Akiki tym razem nie nadużywał dynamiki, lecz bardzo wrażliwie wydobywał subtelności brzmieniowe prezentowanych partytur, nie stroniąc zarazem, kiedy trzeba, a więc w punktach kulminacyjnych od masywnego tutti, sprawiającego jednak wrażenie dzięki kontrastowi z ustępami sąsiadującymi.

Dodaj komentarz