POETA, CZYLI PAN NIKT

POETA, CZYLI PAN NIKT

 

Znuzyli mnie poeci, starzy i nowi: powierzchowni sa dla mnie wszyscy i plytkie to morza.

Friedrich Nietzsche, To rzekl Zaratustra,

przel. S. Lisiecka i Z. Jaskula, str. 140, Wyd. OD DO, brw.

Poeta to typ mocno podejrzany. Gdy pisze „kocham”, to nie dlatego, ze tak czuje, lecz z powodu pragnienia, by jego czytelnicy wylewali lzy wzruszenia. Gdy z kolei pisze o nienawisci, to tylko dla zabawy. Obecnie nastala gorszaca moda, by poeci przeklinali publicznie, lecz czyniac to, nie chca dac dowodu swego braku wychowania, lecz pragna wywolac sensacje i zainteresowania wlasna osoba. Zaiste, dziwna jest mowa poetycka! W dodatku nie na serio. Nie przypadkiem juz Platon chcial wygnac poetow ze swego idealnego panstwa, psujac im opinie wsrod pozniejszych filozofow. Poeta, bedac reprezentantem mowy niepowaznej, stal sie przeciwnikiem filozofa, choc zdarzali sie i tacy, ktorzy bronili ten rodzaj nieokielzanego sposobu pisania (por. M Edmundson Literature Against Philosophy, Plato to Derrida:A Defence of Poetry, 1995). Np. w starozytnosci Cyceron stanal “W obronie poezji Archiasza”.

 

W Polsce dominowala postawa szacunku, wobec poety, a od czasow romantycznych – wrecz balwochwalczego uwielbienia wieszczow. Rzadkie byly glosy przeciw „wierszokletom” (np. W. Gombrowicz). A oni sami w 19. wieku chcieli umierac za miliony, by w sto lat pozniej wstydliwie chowac sie w sferze prywatnosci (vide W. Szymborska), co nie bylo naprawde latwe, o czym swiadcza niedawne inicjatywy spoleczne utworzenia nowego panteonu narodowego i organizowane z wielka pompa pochowki Czeslawa Milosza i Slawomira Mrozka. Budza one raczej uczucie niesmaku nieprzystajace do tak powaznej uroczystosci.

 

Te sprzeczne opinie moga potwierdzac teze, ze status poety jest zalezny od formacji kulturowej i spolecznych rol, pelnienia ktorych oczekuje od niego spoleczenstwo, a on musi sie w jakis sposob do nich ustosunkowac. W okresie PRL-u poeta wypowiadal sie w imieniu swych odbiorcow. Zbigniew Herbert pisal „Pana Cogito”, Milosz „Traktat moralny”, „Umysl zniewolony” by tylko wspomniec najbardziej znaczace wypowiedzi polityczne. Spoleczenstwo mialo poczucie, ze w poezji i wsrod poetow mialo swoich rzecznikow i obroncow w sferze aspiracji politycznych. I slowa Milosza o „czasie marnym” byly tylko retorycznym gestem w latach osiemdziesiatych wobec powszechnego uwielbienia w Polsce poety po otrzymaniu przez niego Nagrody Nobla.

 

Tak wiec poeta mowil rzeczy istotne, jego slowa mialy spoleczny rezonans, a dzis? Marcin Baran zauwazyl w Gazecie Wyborczej obnizenie statusu Poety w Polsce. Marcin Swietlicki i Brulion przyjeli postawe ironicznej dekonstrukcji jego społecznego statusu. Ale czy powiedzieli cos istotnego? Ich strategia przyniosla im sukces rynkowy, lecz okazala sie fatalna dla poezji i poetow, ktorzy zostali niemal usunieci z dyskursu publicznego. Pewnie dlatego, ze po modernistycznych gigantach poezji pozostala pustka intelektualna, ktorej nie sa w stanie wypelnic ironiczne blazenady brulionowcow, ani eksperymenty Zenona Fajfera. Kim zatem jest poeta we wspolczesnej Polsce? Trefnisiem, dostawca rozrywek jak Molier, dzieckiem, deklamujacym wiersze dla przyjaciol w prywatnym gronie. Odrzucony przez spoleczenstwo, musi usprawiedliwic swoje checi do zarabiania grosza u wydawcy. To taki przybleda, niechciany gosc, kiedys szanowany, lecz dzis ubogi krewny inzyniera i biznesmena

A on na to pokazuje spoleczenstwu jezyk, i zali sie, ze nie dostaje za to pieniedzy. Dzis poeta to Pan/i Nikt.

Dodaj komentarz