„PRZYGODA z NEOKLASYCYZMEM”

Lesław Czapliński

Przygoda z neoklasycyzmem”

W 1949 roku za sprzeciwianie się doktrynie realizmu socjalistycznego, decyzją ministra kultury Włodzimierza Sokorskiego z krakowskiej Akademii Muzycznej usunięty został Stefan Kisielewski, wskutek czego skoncentrował się w większym stopniu na twórczości literackiej niż muzycznej. Prawie sześćdziesiąt lat potem jego Suitę na obój i fortepian nagrało (Castello CD 023  ) dwoje pedagogów tejże uczelni: Mariusz Pędziałek, zarazem oboista krakowskich filharmoników, oraz pianistka Renata Żełobowska – Orzechowska, współpracująca z wieloma wokalistami oraz instrumentalistami.

Utwór Kisielewski utrzymany jest w estetyce neoklasycznej a co za tym idzie znaczny jest w nim udział pierwiastka parodystycznego, dochodzącego do głosu w zabawnym „przekomarzaniu” się obydwu instrumentów w inicjalnym Allegro molto energico, czy też ich wzajemnym „przedrzeźnianiu się” w finałowym Presto agitato. Znamionuje go także motoryczność szybkich ogniw oraz równorzędność partii fortepianowej wobec oboju, którego dłuższy ustęp solowy pojawia się w wolnym Andantino cantabile (quasi berceuse) oraz w rozbudowanej kadencji w końcowym Presto agitato, w którym dużą rolę odgrywa agogika. Pięcioczęściową strukturę suity uzupełniają dwa gawoty, szczególnie ulubione przez tego kompozytora, w czym można się dopatrzyć zarazem ukłonu w stronę Prokofiewa, przy czym drugi z nich przybiera groteskową postać.

Neoklasycystyczne rysy cechują także jeszcze przedwojenną Sonatę na obój i fortepian Grażyny Bacewicz, odznaczającą się znaczną zwięzłością i dyscypliną formalną. Allegro ma non troppo w znacznej mierze oparte jest na dialogu obydwu instrumentów, przy czym fortepian jakby dobarwia partię oboju, melancholijne Tempo di valse z partią oboju utrzymaną pod koniec w dynamice nastrojowego pianissima, wreszcie Vivace przywodzące folklorystyczne zacięcie, mimo nieobecności jakichkolwiek cytatów, i z lekka orientalnym motywem w jego środkowym ustępie, a wszystko to zwieńczone energiczną kodą.

Mamy także okazję obcowania z nietypowym, wczesnym Witoldem Szalonkiem sprzed fazy radykalnego sonoryzmu. Jego Pastorale posiada zdecydowanie liryczny i kantylenowy charakter, z którym kontrastuje motoryczność środkowego odcinka, po którym powraca uspokojenie przebiegu i powrót do punktu wyjścia. Tym razem partia fortepianowa zawiera liczne odcienie dynamiczne.

Jak przystało na tytuł, Pezzo capriccioso Krzysztofa Meyera odwołuje się przede wszystkim do nastrojowości, współtworzonej przez dwie linie narracyjne obydwu instrumentów, które spotykają się i rozchodzą, a przebieg muzyczny zdąża do stopniowego zamierania. Duże znaczenie posiada czynnik kolorystyczny, który powraca również w Epitafium Witolda Lutosławskiego, zwłaszcza w partii fortepianowej przybierając postać zgoła impresjonistyczną. Natomiast pojedyncze dźwięki oboju przywodzą nieco na myśl podobne rozwiązanie z Koncertu wiolonczelowego tego twórcy.

Przejawem hołdu dla niego jest Lutosławski in memoriam Macieja Zielińskiego, co wyraża się już w przejętym od tamtego podziale na część wstępną Hésitant oraz właściwą Direct. Pod koniec tego pierwszego pojawiają się potężne akordy fortepianu, a całość utrzymana jest w rozległym diapazonie dynamicznym.

W większości tych kompozycji fortepian jest pełnoprawnym partnerem oboju, w którym ma on nie tylko oparcie harmoniczne, ale jednocześnie partnera w kreowaniu ich świata dźwiękowego. Renata Żełobowska – Orzechowska posługuje się zróżnicowanym arsenałem środków, pozwalających wydobywać z tego instrumentu różne efekty kolorystyczne, dostarczające kontrastu dla ciepłego z samej natury tembru oboju. Wraz z Mariuszem Pędziałkiem stanowią znakomicie rozumiejący się i uzupełniający tandem, a kameralistyka stanowi najwyższy probierz artyzmu i muzykalności wykonawców, wymagając od nich plastycznej współpracy, wzajemnego wyczuwania i wczuwania się w intencje partnera.

WSTĄP NA GÓRĘ, TAM BĘDĘ CZEKAŁ

WSTĄP NA GÓRĘ, TAM BĘDĘ CZEKAŁ Mówiłem, lecz nie słuchałeś. Wolałem, lecz ...

Learn more

Dodaj komentarz