„W ŚRODKU EUROPY, w STARYM SĄCZU: Bakfark, Europejczyk ante litteram”

Lesław Czapliński

„W środku Europy, w Starym Sączu: „Bakfark, Europejczyk ante litteram”

Drugi dzień XXXIX Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej  poświęcony został osobie Valentina Bakfarka, szesnastowiecznego lutnisty i kompozytora. Zważywszy jego koleje losu, to był prawdziwy Europejczyk zanim nadano temu pojęciu obecne znaczenie. Urodzony w siedmiogrodzkim Kronsztadzie (ob. rumuńskim Braszowie), kształcił się na budziańskim dworze węgierskiego króla Jana I Zápolyi, podróżował do Włoch i Francji, związany z Zygmuntem II Augustem przebywał w Krakowie i w Wilnie, gdzie zbudował sobie nawet dom, ale wskutek oskarżeń o szpiegostwo na rzecz pruskiego Albrechta Hohenzollerna musiał opuścić Rzeczpospolitą Obojga Narodów, by związać się z dworem cesarskim Habsburgów w Wiedniu, a następnie osiąść na jakiś czas w okolicach siedmiogrodzkiego Gyulafehérvár (ob. rumuńska Alba Julia) i ostatecznie dokonać żywota w Padwie, pokonany przez epidemię „morowego powietrza”, czyli „czarnej śmierci”.
Węgierski wirtuoz gry na lutni – István Győri  – na koncercie w kościele klarysek przedstawił intawolacje, czyli transpozycje Bakfarka obcych utworów wokalnych na ten instrument, charakteryzujące się między innymi dodaniem bogatych ornamentacji względem pierwowzorów. Szczególnie „Dormend’un giorno a Baia”, będące intawolacją madrygału Philippe’a Verdelota, urzekało zróżnicowaną dynamiką i agogiką. Mnie jednak najbardziej przypadła do gustu transpozycja „Faulte d’argent” Josquina dés Prés, mistrza technik imitacyjnych, w którym lutnista operował kontrastami dynamicznymi, odwołującymi się w ściszonych powtórzeniach do ulubionego w tamtych czasach retorycznego efektu echa. Zabieg ten powrócił także w partii fletu w „Apor Lázár”   z Kodeksu Kájoniego, albowiem uzupełnieniem części recitalowej były tańce z tegoż zbioru w opracowaniu na skrzypce, flet i lutnię , w tym węgierskie. I właśnie wykonanie „Passamezzo ongaro” odznaczało się bogactwem kontrastów agogicznych, a więc różnicowaniem temp, charakterystycznym dla muzyki węgierskiej.                                                                                                                        Recital Istvána Győriego wpisał się w nurt prezentacji na kolejnych festiwalach historycznych instrumentów. Po różnych prototypach fortepianu ukazanych przez Vivianę Sofronicką i angielskiej odmianie fletu przedstawionej przez Przemysława Wiśniewskiego przyszła kolej na lutnię.

WSTĄP NA GÓRĘ, TAM BĘDĘ CZEKAŁ

WSTĄP NA GÓRĘ, TAM BĘDĘ CZEKAŁ Mówiłem, lecz nie słuchałeś. Wolałem, lecz ...

Learn more

Dodaj komentarz