„W ŚRODKU EUROPY, w STARYM SĄCZU: krąg kromieryski”

Lesław Czapliński

„W środku Europy, w Starym Sączu: krąg kromieryski”

Kolejny koncert XXXIX Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej  poświęcony został kręgowi kompozytorów związanych z morawskim Kromeryżem  , letnią rezydencją biskupa ołomunieckiego Carla Lichtensteina – Castelcorna  , rodem z Kłodzka. Przede wszystkim rzecz dotyczy sławnego Heinricha Ignaza Franza Bibera, kompozytora i wirtuoza skrzypiec, przez pewien czas grającego w kromeryskiej orkiestrze, zanim przeniósł się do bardziej znaczącego Salzburga. W wykonaniu francuskiej skrzypaczki Hélène Schmitt i szwajcarskiego klawesynisty Jörga-Andreasa Böttichera  wysłuchaliśmy jego

V Sonaty e-moll, z figuracjami skrzypiec na początku, w które wplątane zostały jakby zwroty alla zingara, a następnie odznaczającą się śmiałymi i bardzo wyrazistymi środkami artykulacyjnymi, mającymi wywołać określone efekty retoryczne. Repertuar miejscowej kapeli zasilał także z Wiednia starszy o pokolenie Johann Heinrich Schmeltzer, również praktykujący wiolinista, co wywarło wpływ na wirtuozowski charakter jego kompozycji. Dramaturgia jego VI Sonaty a-moll przechodzi od wolnych ustępów do utrzymanych w coraz szybszych, w których wymagane są coraz większe umiejętności techniczne w pokonywaniu skomplikowanych figur. Obydwu twórców związała ze sobą atrybucja Sonaty A-dur „Representativa”, zachowanej w anonimowej kopii i przez większość czasu przypisywanej Biberowi, choć istnieją także domniemania jej autorstwa ze strony Schmeltzera. To typowy przykład rozpowszechnionej w baroku i wczesnym klasycyzmie tzw. musiki curiosa, usiłującej środkami muzycznymi przywoływać odgłosy natury. W tym przypadku odnosi się to do śpiewu słowika, dźwięków wydawanych przez kukułkę, przepiórkę, kurę i koguta (wśród których dosłuchałem się nawet dalekie echo rumuńskiego skowronka), a także muzycznego odmalowania sposobu poruszania się żaby. Pozwalało to zarazem na stosowanie śmiałych efektów brzmieniowych, niekiedy z pogranicza szmerowych, jak w przypadku miauczenia kota na długo przed kocim duetem wokalnym Rossiniego, chciałoby się powiedzieć zapowiadających przyszły sonoryzm. Podobnego rodzaju utworem jest cykl 17 wariacji klawesynowych pod wspólnym tytułem „Słowika” Alessandro Pogliettiego, o tyle dla nas interesujący, że wieńczy go onomatopeiczne wyobrażenie znienacka urywającej się „Polskiej walki na miecze” Program wieczoru w kościele św. Elżbiety węgierskiej uzupełniło Preludium i adagio Johanna Josepha Vilsmayra, w którym zrazu występują wyłącznie skrzypce solo, do których dołącza się klawesyn w drugim ogniwie, oraz Toccatina d-moll Ferdinanda Tobiasa Richtera, tym razem na solowy klawesyn  . Bardzo pięknie zakomponowało się też zakończenie Sonaty D-dur Georga Muffata z adagiem wolno wybrzmiewającym w fermacie z podobnym efektem w dynamice zamierającego pianissima, wieńczącym zagraną na bis Chacconne Schmeltzera .

 

Dodaj komentarz